Livespace

Blog » Dla szefa sprzedaży » Jak nie gubić leadów z inboundu w B2B

Dla szefa sprzedaży

Jak nie gubić leadów z inboundu w B2B

Maciej Kasica

Jak nie gubić leadów z inboundu w B2B

Wysłaliśmy 200 zapytań ofertowych do polskich firm B2B. 157 z nich nie odpowiedziało w ciągu tygodnia. To 78,5% rynku, który oddaje gotowe szanse sprzedaży walkowerem – i jednocześnie najtańsza przewaga konkurencyjna, jaką możesz sobie dziś zbudować. Wystarczy odpisać.

Webinar poprowadzili Maciej Kasica z marketingu Livespace i Bartosz Michałowski, Head of Sales Livespace. Poniżej podsumowanie całej rozmowy: od tego, jak ustawić standard reakcji, przez sposób mierzenia, czy w ogóle się on opłaca, po pokazaną na żywo automatyzację, która wrzuca lead z formularza prosto do CRM-u i na Slacka.

Co pokazało badanie: 200 zapytań, 5 branż

Prawie cztery na pięć firm nie odpowiedziało na zapytanie ofertowe w ciągu tygodnia. Badanie objęło pięć branż – IT i oprogramowanie, transport i logistykę, doradztwo i szkolenia, finanse i ubezpieczenia oraz marketing, PR i eventy. Zapytania były standaryzowane i wysyłane z firmowego maila.

Wykres słupkowy z badania Livespace: 78,5% firm nie odpowiedziało na zapytanie ofertowe w ciągu tygodnia, 21,5% odpowiedziało

Wyniki różniły się między branżami – software house’y odpowiadały częściej (ok. 40%), ale z najdłuższym czasem reakcji – natomiast średnia jest jednoznaczna. Jak podsumował to Maciej Kasica: firmy z dobrze poukładaną sprzedażą żyją w bańce, bo większość rynku nie ma nawet CRM-a, w którym te zapytania miałyby wylądować.

Pełne wyniki znajdziesz w raporcie o czasie reakcji na leady.

Cztery rzeczy, których potrzebujesz, żeby nie gubić leadów

Webinar był zbudowany wokół czterech filarów. Wszystkie muszą zadziałać razem:

  1. Proces – standard reakcji, który ktoś świadomie ustalił, a nie „odpiszemy, jak będzie chwila“.
  2. Zasoby – ludzie i role, które ten proces realnie utrzymają.
  3. Narzędzia – CRM plus zdefiniowane punkty wejścia dla zapytań.
  4. Automatyzacje – żeby dane same przepływały tam, gdzie pracuje handlowiec.

Proces: zacznij od SLA, nie od „jak najszybciej“

Pierwszym krokiem nie jest przyspieszanie, tylko zdefiniowanie, jak szybko musisz reagować – i odpowiedzenie sobie na pytanie, dlaczego akurat tak szybko. Bo odpowiedź zależy nie od Twoich ambicji, tylko od tego, jak kupuje Twój klient.

Kiedy minuty naprawdę decydują

Przykład skrajny: fabryka, w której stanęła linia produkcyjna, potrzebuje niestandardowej części. Dzwoni do trzech stałych dostawców – żaden nie ma jej na magazynie. Wtedy uruchamia się lista dostawców rezerwowych i zamówienie dostaje ten, kto pierwszy odbierze telefon i potwierdzi, że kurier wyjedzie za dwie godziny. Cena schodzi na drugi plan.

Kiedy szybkość nie ma znaczenia

Drugi biegun to sformalizowany proces zakupowy – przetarg publiczny albo zamówienie dużego systemu, gdzie klient ma rozpisane dwa tygodnie na zebranie short listy oferentów. Zanim ten etap się nie skończy, nic się nie wydarzy. Wystarczy zmieścić się w oknie.

Wniosek Bartosza Michałowskiego: raczej minuty i godziny, w ostateczności jeden dzień – weekendów nie liczymy, bo weekend obsłuży automat.

Pole position, czyli dlaczego opłaca się być pierwszym

Nawet jeśli klient nie oczekuje kontaktu w pięć minut, bycie pierwszym oferentem daje przewagę, której nie widać w tabelce. Klient nie jest jeszcze zmęczony rozmowami z konkurencją, nie ma wyrobionego zdania i ma więcej energii na proces zakupowy. Ostatni oferent trafia na resztki uwagi – bo każdy z nas ogranicza wysiłek wkładany w zakup.

W Livespace pierwszy kontakt po założeniu triala lub wysłaniu zapytania o demo staramy się wykonać w ciągu 20 minut. To zmierzone: te 20 minut zwiększa szansę, że ktoś w ogóle odbierze telefon, a odebrany telefon wyraźnie podnosi konwersję na spotkanie.

Jest też druga strona medalu, o której warto pamiętać: część kupujących w ogóle nie chce rozmowy z handlowcem i woli kupić sama. Przy sprzedaży transakcyjnej z małymi tiketami czasem lepszą odpowiedzią niż szybszy telefon jest e-commerce B2B – rynek, który wyraźnie rośnie i obsługuje dziś także duże wolumeny.

Jak powinna wyglądać pierwsza reakcja

Pierwsza reakcja nie musi być ofertą. Musi potwierdzić, że po drugiej stronie jest konkretny człowiek, który zajmie się tematem. To zdejmuje z klienta motywację do dalszego szukania.

Telefon w ciągu kilku minut

Najlepszy wariant, jeśli Cię na niego stać. Kilka minut po wysłaniu formularza klient najprawdopodobniej wciąż siedzi przy komputerze i nie jest na spotkaniu – więc odbierze. Przy okazji budujesz kanał komunikacji, który później realnie zmniejsza ryzyko ghostingu: trudniej zniknąć komuś, z kim się rozmawiało.

Koszt jest oczywisty – ktoś musi być dostępny i nie mieć własnych spotkań w tym slocie.

Automatyczny mail, ale z imieniem opiekuna

Tańsza wersja, dostępna od ręki. Kluczowa różnica: nie „dziękujemy, odpiszemy“, tylko „temat został przypisany do Jana Kowalskiego, skontaktuje się jeszcze dziś, najpóźniej jutro“. Generyczne podziękowanie zostawia wrażenie, że nikt się tym nie zajmuje i nie ma do kogo zadzwonić.

Głębsza automatyzacja przy sprzedaży transakcyjnej

Jeśli sprzedajesz konkretne produkty z katalogu, mail może pójść dalej: potwierdzić dostępność („mamy siedem sztuk“), podać cenę katalogową i zapowiedzieć kontakt handlowca w ciągu 30 minut w sprawie warunków i rabatów. Klient wie już, że produkt jest, mieści się w budżecie i ktoś oddzwoni – więc przestaje przeglądać kolejnych dostawców.

Przy sprzedaży konsultacyjnej, gdzie liczą się kompetencje i referencje, ten mechanizm ma dużo mniejsze znaczenie.

Jak sprawdzić, czy szybsza reakcja faktycznie się opłaca

Nie próbuj mierzyć wpływu czasu reakcji na win rate. Przy cyklu sprzedaży dłuższym niż dwa tygodnie po drodze dzieje się zbyt wiele: jakość rozmów, warunki handlowe, follow-upy, sezonowość. Fala się rozchodzi, ale też zanika.

Mierz mikrokonwersje

Patrz z etapu na etap. Czy szybsze podjęcie tematu zwiększa odsetek klientów, których udaje się umówić na discovery call? To pytanie, na które da się odpowiedzieć w kilka tygodni – w odróżnieniu od pytania o wygrane deale.

Nie wszystko da się skwantyfikować

Warto obserwować też zjawiska, których nie widać w lejku:

  • ghosting i no contact – po rozmowie na starcie klientowi trudniej zniknąć,
  • jakość debriefu – klient złapany na początku procesu ma więcej energii i chętniej dzieli się informacjami,
  • liczba konkurentów na etapie ofertowania – jeśli po szybkiej reakcji zostajesz sam, mechanizm działa; jeśli klient i tak obdzwonił pięć firm, korzyść jest mniejsza.

Jest też scenariusz odwrotny: klient nie jest gotowy na rozmowę pięć minut po wysłaniu zapytania. Ma dopiero zarysowaną potrzebę, nie zna szczegółów technicznych i czuje się niekomfortowo. W niektórych złożonych wdrożeniach IT jakość debriefu wręcz rośnie z czasem, bo wcześniejsi oferenci „wystrzelali się“ z pytań i klient zdążył przygotować odpowiedzi.

Policz, ile Cię to kosztuje

Wyższe SLA zawsze jest okupione czymś innym. Jeśli handlowcom non stop wpadają telefony do wykonania, spada jakość spotkań i follow-upów – i może się okazać, że konwersje wzrosły na starcie lejka, a spadły tam, gdzie domyka się deale.

Testuj w cyklu PDCA

Skoro odpowiedź „ile minut“ nie jest oczywista, Bartosz Michałowski zarekomendował podejście eksperymentalne – cykl PDCA, czyli cykl Deminga:

  • Plan – zdefiniuj problem (np. „za dużo klientów znika, bo nie udało się z nimi porozmawiać na starcie“), cel i mierniki.
  • Do – wprowadź zmianę.
  • Check – sprawdź, czy mikrokonwersja na umówione discovery call faktycznie wzrosła.
  • Act / Adjust – utrwal nowy standard w zespole albo skoryguj i uruchom kolejny cykl.

Zasady dobrego testu

  • Rób test A/B. Część handlowców idzie nowym standardem, część starym – inaczej sezonowość albo skok popytu podszyją Ci wynik.
  • Opisz problem, cel i mierniki bardzo konkretnie. „Chcemy 10% większej wygrywalności“ to miernik za daleko w procesie.
  • Zbierz minimum 30–50 realnie przeprowadzonych procesów. Poniżej tego błąd statystyczny zje wynik. Dla ruchu ze strony i cold mailingu prób potrzeba więcej.
  • Zamknij test w miesiąc, maksymalnie dwa. Dłużej – spada motywacja zespołu, a wchodzą czynniki zewnętrzne. Jeśli test musi trwać pół roku, prawdopodobnie wybrałeś zły miernik.
  • Zachowaj te same warunki badawcze. Ten sam segment klientów (mali kupują inaczej niż komitet zakupowy w korporacji) i handlowcy o podobnych kompetencjach – nie mieszaj hunterów z farmerami ani seniora z osobą, która dopiero się uczy.

Jak podsumował prowadzący: problem dobrze przemyślany jest problemem w połowie rozwiązanym.

Role i zasoby: kto ma odbierać

Szybkość bez przygotowania zespołu potrafi zaszkodzić. W Livespace pierwszy etap obsługuje osobny zespół SDR, który kwalifikuje tematy według frameworka (BANT plus wybrane elementy MEDDIC), a dopiero potem przekazuje je zespołowi BDM na konsultacje i prezentacje. Proces kwalifikacyjny jest oddzielony od procesów sprzedażowych, dzięki czemu łatwiej zmierzyć konwersję lead → MQL → SQL i szybciej zamykać eksperymenty.

Nowe zapytania trafiają od razu na Slacka i jako zadanie w CRM, a wewnętrzny bot rozdziela je między SDR-ów, żeby nikt nie dostał więcej tematów, niż jest w stanie obsłużyć tego dnia.

Jakość pierwszej rozmowy jest równie ważna jak jej szybkość

Bartosz Michałowski opowiedział anty-przykład: firma od sales intelligence wystawiła do discovery calla juniora, który monotonnym głosem przeszedł przez trzydzieści pytań – łącznie z pytaniem o target sprzedażowy. Zaufania nie było, komfortu też, a rozmowa nie miała szans przejść dalej.

Wniosek jest praktyczny: jeśli nie masz zasobu, który jakościowo poprowadzi rozmowę od razu, lepiej zadzwonić tylko z potwierdzeniem – „dziękujemy, tematem zajmie się nasz ekspert, ma wolny slot jutro o 14:00, pasuje?“. To wciąż szybka reakcja, tylko bez ryzyka spalenia tematu.

Ten sam mechanizm dobrze działa w sprzedaży dóbr droższych. U jednego z naszych klientów – dealera Mercedesa, opisanego w case study Garcarek – w najgorszym wypadku dzwoni osoba z recepcji z informacją, że wszyscy doradcy są na spotkaniach i kto oraz kiedy się odezwie. Klient czuje się zaopiekowany.

Wspólna skrzynka i dyżury

Ogólne zapytania, które nie są trialem ani prośbą o demo, trafiają w Livespace do jednej skrzynki obsługiwanej w Help Scout, do której zagląda kilka osób. Dzięki temu nieobecność jednego handlowca nie oznacza, że temat leży.

Warto też podpatrzeć własny customer support: jeśli tam istnieją dyżury i standardy odbierania telefonu, prawdopodobnie da się je przenieść do sprzedaży.

Narzędzia: CRM, punkty wejścia i automatyzacja

CRM to must have

Bez miejsca, w którym leady lądują, reszta nie ma sensu. Ważne, żeby dostęp do tych danych miała więcej niż jedna osoba – jeśli jedyny handlowiec wypadnie z gry, tematy nie mogą zniknąć razem z jego skrzynką.

Zbierz wszystkie punkty wejścia

Zapytanie może przyjść mailem, telefonem, przez formularz kontaktowy albo lead form na Facebooku czy LinkedInie. W idealnym scenariuszu wszystkie te źródła są spięte z CRM-em – wtedy od razu pilnujesz duplikatów i widzisz pełną historię kontaktu. Jeśli wolisz najpierw filtrować, niech wszystko wpada choćby do jednego arkusza, ale w jedno miejsce.

Automatyzacja krok po kroku

Na webinarze pokazaliśmy działający na żywo scenariusz zbudowany w Zapierze na bazie zwykłego formularza kontaktowego:

  1. Nowe wypełnienie formularza uruchamia scenariusz.
  2. Automat wyszukuje firmę w CRM po nazwie (albo po NIP-ie, jeśli jest w formularzu) i tworzy ją, gdy jej nie ma.
  3. To samo dzieje się z danymi kontaktowymi osoby.
  4. Powstaje szansa sprzedaży przypisana do konkretnego handlowca lub do Salesbota.
  5. Automat wyszukuje utworzoną szansę, żeby dołożyć do powiadomienia link prowadzący do niej jednym kliknięciem.
  6. Na koniec leci powiadomienie na Slacka – równolegle do powiadomienia w CRM i w aplikacji mobilnej. Równie dobrze może to być SMS albo inny komunikator.

Jeśli w formularzu jest pole na wiadomość, może ona trafić do szansy jako notatka – handlowiec ma wtedy komplet informacji, zanim zadzwoni. Postawienie takiego scenariusza to przy wprawie kilkanaście–dwadzieścia minut pracy; nawet jeśli zajmie cały dzień, przy sensownej liczbie zapytań zwraca się bardzo szybko.

Dwa źródła danych zamiast jednego

Dodatkowa korzyść z formularza: dane zostają w dwóch miejscach – w narzędziu formularzowym i w CRM. Gdyby integracja padła (jak przy ostatniej dużej awarii Cloudflare, która wycięła sporą część internetu), lead wciąż jest do odzyskania ręcznie.

Pytania uczestników webinaru

Jaki jest maksymalny czas na kontakt?

To zależy od tego, jak kupuje klient. Jeśli ma sformalizowany, rozciągnięty w czasie proces zakupowy – liczy się zmieszczenie w oknie. Poza takimi sytuacjami: minuty, godziny, w ostateczności jeden dzień roboczy.

Czy da się podzielić zapytania inbound na kanały – mail, telefon, social, relacje?

Tak. Wystarczy pole dodatkowe z listą rozwijaną i ustandaryzowane kanały, a potem analityka konwersji per źródło. Można pójść głębiej i dla wybranych tematów dopisywać nazwę kampanii – dzięki temu wiadomo na przykład, że kontakt przyszedł po konkretnym webinarze.

Czy są instrukcje, jak spiąć Livespace z Zapierem lub Make?

Tak, kilka instrukcji znajdziesz w bazie wiedzy Livespace. Dział wsparcia pomaga też dobrać scenariusz do konkretnego przypadku. Listę gotowych połączeń zobaczysz na stronie integracji.

Kluczowe wnioski z webinaru

  1. 78,5% firm nie odpowiedziało na zapytanie w ciągu tygodnia – sama odpowiedź jest już przewagą konkurencyjną.
  2. Zacznij od SLA, nie od pośpiechu – ustal standard i uzasadnij go tym, jak kupuje Twój klient.
  3. Minuty i godziny, w ostateczności jeden dzień – poza sformalizowanymi procesami zakupowymi, gdzie liczy się okno, a nie tempo.
  4. Pierwsza reakcja nie musi być ofertą – wystarczy potwierdzenie z imieniem i nazwiskiem opiekuna oraz terminem kontaktu.
  5. Szybki telefon zmniejsza ryzyko ghostingu – po rozmowie trudniej zniknąć.
  6. Mierz mikrokonwersje, nie win rate – wpływ czasu reakcji ginie w długim cyklu sprzedaży.
  7. Testuj w cyklu PDCA, w modelu A/B – 30–50 prób, miesiąc lub dwa, ten sam segment klientów i porównywalni handlowcy.
  8. Policz koszt szybkiej reakcji – jeśli handlowcy tracą fokus na domykaniu, konwersja spadnie tam, gdzie boli najbardziej.
  9. Szybkość bez jakości szkodzi – junior z listą trzydziestu pytań potrafi spalić dobry lead.
  10. CRM i spięte punkty wejścia to fundament – dostęp do leadów musi mieć więcej niż jedna osoba.
  11. Automatyzacja to kilkanaście minut pracy – formularz → firma, osoba i szansa w CRM → powiadomienie tam, gdzie handlowiec faktycznie patrzy.
  12. Trzymaj dane w dwóch miejscach – awarie się zdarzają, lead nie może zniknąć razem z integracją.

Chcesz ułożyć obsługę inboundu u siebie?

Pokażemy, jak spiąć formularze i skrzynkę z CRM-em, ustawić powiadomienia dla handlowców i mierzyć czas reakcji na leady – tak, żeby żadne zapytanie nie leżało dłużej, niż na to pozwoliliście.

Umów prezentację

Zajrzyj też do raportu o czasie reakcji na leady oraz do podsumowań innych naszych webinarów: 10 raportów szefa sprzedaży i asystenci AI w sprzedaży. Pozostałe nagrania znajdziesz w bibliotece webinarów.

Maciej Kasica

Maciej Kasica

Marketing Manager

Choć pracuję w zespole marketingu Livespace, w duszy jestem handlowcem. W Livespace skupiam się na pokazywaniu, jak najlepiej korzystać z systemu, żeby nasi klienci poprawiali wyniki sprzedaży. Uwielbiam nowe technologie i narzędzia, ale najlepsze jest wdrażanie ich w praktyce.

Raport: czas reakcji na leady w B2B

Sprawdź, jak szybko odpowiada Twoja konkurencja i ile transakcji tracisz na zwłoce.

Pobierz raport